Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Ferie – zjawisko wyczekiwane przez wielu uczniów już krótko po rozpoczęciu roku szkolnego. Dla jednych to okres odpoczynku i zimowych szaleństw po trudzie nauki.

Z satysfakcją i zadowoleniem witają ten urlop od szkoły.  Są i ci, dla których to chwila zadumy  nad tym, jak to im szybko i beztrosko „zleciał” semestr, ale też uzyskanym poziomem klasyfikacji półrocznej. Czeka ich bowiem pełna mobilizacja sił i energii, aby niefortunna ocena na koniec roku szkolnego nie „uziemiła” i nie zepsuła smaku letniego wakacyjnego błogostanu.pracownnia edukacyjna, dzieci, nauka, rozwój

Ferie przywita jeszcze jedna grupa uczniów. To ci, którzy mimo dużego wkładu wysiłku i zaangażowania w obowiązki szkolne, nie mogą pochwalić się swoją średnią na koniec pierwszego semestru. Jedynie niektórzy z pedagogów, nauczycieli czy rodziców dostrzegają i doceniają ich trud i mozolną pracę. Większość natomiast nie wgłębiając się w problem, ocenia je krytycznie, uważa za leniwe, niedbałe czy opryskliwe. Nic bardziej mylnego, i zarazem niesprawiedliwego nie może je spotkać, jak tak wyrażona właśnie opinia z ust tych, którzy jednak powinni wiedzieć o co tu chodzi.

Możliwe, że uczniowie ci wolniej przyswajają wiedzę, możliwe, że potrzebują więcej czasu. Pewnym jest jednak to, że standardowe metody nauczania do nich nie przemawiają. Potrzebują innych sposobów przekazywania wiedzy. I tę ich odmienność należy uszanować, i każdy z nauczycieli powinien się nad nią pochylić. A wszystko po to, aby dać wszystkim równe szanse do rozwoju i nauczania.

Realia szkoły są jednoznaczne – gonitwa z materiałem, gonitwa z czasem. Wyścigi, na których nikt nie zyskuje, a traci najwięcej ten, dla którego „dobra” to wszystko – uczeń.

Wielu z Rodziców semestralne wyniki pociechy pewnie i zaskoczą, zmartwią, a może wzbudzą refleksję nad tym, że trzeba wreszcie coś postanowić, bo dalej tak nie może być. Braki w wiedzy, jak również w zdolnościach manualnych i graficznych z czasem będą tylko narastać. Tutaj czas niczego nie naprawi, nie rozwiąże. Trzeba zacząć działać mądrze i zdecydowanie.

I tak, jak jednych uczniów trzeba będzie zmobilizować i zmotywować do pracy, to w przypadku drugiej grupy, na niewiele się to zda. Oni bowiem potrzebują zaangażowania sił w innych obszarach swojego rozwoju. Wymagają uzyskania wsparcia słabszych obszarów funkcjonowania, bądź znalezienia nowych dróg do samodzielności szkolnej.

Przyjmuję, że wzrok i słuch tych dzieci funkcjonuje prawidłowo, a w przypadku wad jest korygowany przez specjalistów. Są jednak takie trudności w ich funkcjonowaniu, których nie można „poprawić” okularami, aparatami słuchowymi czy protezami.

W tym momencie, każdy z Rodziców niech spróbuje obiektywnie  spojrzeć na swoją pociechę – tę małą jeszcze i tę już bardziej wyrośniętą. Niech zastanowi się, czy nie zauważa niepokojących zachowań, trudności w ich szkolnym funkcjonowaniu.  W razie jakichkolwiek wątpliwości warto porozmawiać z pedagogiem szkolnym, wychowawcą, bądź też przeprowadzić u dziecka chociażby diagnozę pedagogiczną w jednej z placówek wspierających uczniów w problemach szkolnych. Działanie to pozwoli profesjonalnie spojrzeć na charakter trudności dziecka i poszukać jego źródła, aby później móc w sposób ukierunkowany skutecznie przyjść dziecku z pomocą.

Dzięki odpowiedzialnej  postawie Rodziców, wiele dzieci uzyskało wsparcie terapeutyczne w zakresie problemów szkolnych i mogło poprawić swoje wyniki. Niekiedy wystarczy systematycznie udzielana pomoc w nabywaniu i utrwalaniu wiedzy, aby dziecko mogło śmiało i bez lęku przekraczać próg szkolny. Bez lęku, który w miarę narastania skutkuje fobią szkolną, a stąd już niedaleka droga do omijania szkoły szerokim łukiem.

A nie tak przecież miało być. Nie takich przeżyć spodziewa się pierwszoklasista przekraczający po raz pierwszy próg szkolny. Dlatego zachęcam Rodziców, do porzucenia myśli, że „jakoś to będzie” , i świadomego podejmowania działań na rzecz potrzeb edukacyjnych swojego dziecka. Niekiedy wystarczy niewielka pomoc, która pozwali dostrzec potencjał, jaki tkwi w dziecku, i tym samym, po prostu, dać mu szansę do rozwoju. Dobrym czasem na te działania jest właśnie okres wolny od nauki. Dziecko nie ma innych obowiązków związanych ze szkołą, i może swobodnie „podciągnąć” się z określonego przedmiotu, czy obszaru wiedzy „zaniedbanej”, bądź zbyt trudnej aby realizować w tempie szkolnym. Przy dobrej organizacji czasu i zaangażowaniu w nieznacznym tylko stopniu zostanie zaburzony czas feryjnych szaleństw, a skutki poradzenia sobie z zaległościami będą na pewno owocne i satysfakcjonujące.

Rodzicu, myślę, że warto rozważyć i taki scenariusz.

Reklamy