Tagi

, , , ,

Opowiem historię małego Przedszkolaka, który mniema że z niego starszak, a nie jakiś maluch. Lubi dziecięce figle, rowerowe szaleństwa, kopanie piłki aż do umęczenia, oraz zajęcia rytmiczne i taneczne w przedszkolu. Czasami też przysiada, rysuje i klocki układa. Zna dobrze swoja Panią i różne zasady które wpaja dzieciom. Wie, że się nie biega po sali, nie rozrabia, piłki w sali nie kopie/ bo i jej tam nie uświadczy/.

Dziecię mimo krótkiego wieku już całkiem ułożone, słucha Pani i w czasie wolnym wybiera zabawy nie tyle ruchowe co spokojne. A że z natury też jest bardziej myślicielem niż energicznym biegaczem, to  i nie przychodzi Przedszkolakowi  to z trudem. Ot, taka natura. Ot, taka historyjka mała.

No dobrze, ale co z niej wynika, chciałoby się zapytać.

Owa normalność, typowość i nic takiego nabiera rumieńców, kiedy pojawia się moment nauczycielskich obserwacji i konieczność umieszczenia dziecięcych poziomów rozwoju w różnych obszarach  w jednej z trzech szufladek: Ponadprzeciętny, Przeciętny, Poniżej przeciętnej.  Obserwacja, rzecz ważna. Pozwala „wyłapać” trudności rozwojowe i w czas właściwy wspomóc dziecko które mocno odstaje od rówieśników, a raczej im nie dostaje, bo na te pociechy co powyżej nasza oświata czasu nie ma za wiele.

Wracając do naszego Przedszkolaka, i na niego przyszedł czas naniesienia miary i określenia, gdzie dana funkcja rozwojowa się mieści. Ku mieszanej radości Rodzica, jest w większości  badanych obszarówvw szufladce „Przeciętny”.  Bo który  Rodzic nie chciałby raczej słuchać, że jego pociacha to taka nieprzeciętna, a raczej ponad przeciętna? Ale, jak to zwykle bywa, jest i owo „ale”.

Przychodzi moment zweryfikowania zainteresowania nieszczęśnika zabawami ruchowymi. No i pojawia się kłopot. A może raczej pewna inność? No bo nasz Przedszkolak jak  wcześniej napisałam, bawi się jak się bawi. Potrafi dostosować się do okoliczności i tak w ogóle spokojny ziomek. No ale, oko nauczyciela i konieczność zaszeregowania jest wielka. Rodzic dowiaduje się, że jeśli chodzi o jego zainteresowanie  zabawami  ruchowymi, to nasz maluszek znajduje się „Poniżej Przeciętnej”.

Taki tekst byłby zrozumiały pewnie, gdyby dziecko borykało się z problemami zdrowotnymi natury ruchowej. To ok, ma mniejszą sprawność, mniejszą możliwość; to i sobie odpuściło, bo co może w tej sytuacji innego.

Jednak w tym momencie badano preferencje, a zatem cechy osobowościowe, to co bardziej lubię a w tym wypadku także,  na co w danym miejscu mogę sobie pozwolić. Jak ma się to do poziomu samego  rozwoju?

A jeśli nawet dziecko preferuje zabawy „stolikowe” to ma oznaczać że jego rozwój przebiega poniżej przeciętnej?  Gdzie jest miejsce na indywidualność, odrębność, na cechy te moje własne, charakteryzujące mnie samego?  Gdzie obiektywizm oceny rozwoju dziecka?

Ot tak rozważań słów kilka.

Reklamy