Tagi

, , , , ,

Czas jakiś temu  przeczytałam felieton „Nie bój się życia”  autorstwa  Katarzyny Miller, zamieszczony w miesięczniku Zwierciadło. No i nie będę ukrywać, że jestem poruszona zawartymi w nim „prawdami”. Zresztą, autorka posiada niebywały sposób przekazywania swoich spostrzeżeń i porad. Inspiruje i pozwala wielu kobietom poznawać same siebie lepiej, poukładać trudne dziecięce wspomnienia i mądrze kierować doczesnością.

W wymienionym artykule wspomina kobiety, które nie dostrzegają codziennych radości, światełek zadowolenia, iskier inspiracji i pasji nadających smaczek naszemu życiu, a tym samym nie zarażają tym wszystkim swych dzieci. Rosną one w atmosferze niezadowolenia, ciągłego braku tego „czegoś”. Rosną kolejne pokolenia  niezadowolone z życia, z tego co osiągnęły, kim są. Nie posiadają choćby namiastki optymizmu i radości, które mogłyby przekazać swoim dzieciom. I wydawało by się, że gorzej być nie może, ale … one swą postawą podcinają gałązki inspiracji i radości pojawiające się w ich bliskich, w ich dziecich. Zaczynają one żyć w niepewności, wewnętrznych rozterkach, zaczynają bać się być pogodnymi i spełnionymi.  Może warto zatem  zacząć propagować ideę „szczęśliwe dzieci szczęśliwych Mam”.

Mamy  pogodne, akceptujące tu i teraz, radzące sobie ze swoją codziennością, dbające o swoje wnętrze i nie zapominające o sobie,  są jak rodzynki w cieście. Swoją postawą niosą orzeźwienie i magnetyzujący czar optymizmu, takiego „mimo wszystko”. Nie raz zastępują inne  Mamy w inspirowaniu i poszukiwaniu talentów w ich dzieciach. I nie raz są ich orędowniczkami, pocieszycielkami i trenerkami w spoglądaniu ponad to co widać.

Kiedy my, Mamy, będziemy  iść przez życie z takim nastawieniem, taką wewnętrzną siłą, to i życie samo w sobie uchyli rąbka a z czasem i połaci wielkich w których się spełnimy, i stanie się ono już nie tak trudne w swej codzienności, a i oko wychwyci co ciekawszy kąsek ku uciesze swojej i innych.

Cytatem zakończę to swoje zadumanie. Odzwierciedla on trafnie marzenia naszych córek, i myślę, że synów też:

„Córki mają tego dość. Córki chcą radości. Ale jeśli ze strachem oglądają się na mamy pozwolenie, może nic z tego nie wyjść. Jednak kiedy stawiają na siebie, na rozwój, na zmianę, na wspólnotę kobiet i wzajemne wsparcie – niejedna matka potrafi do nich dołączyć. Z radością”/”nie bój się mamusi”k. miller,Zwierciadło, kwiecień 2010/

Reklamy